PISZĄ O NAS - projekt Leonardo da Vinci



Poniżej zamieszczamy artykuł umieszczony w lokalnej prasie, Kurier Poranny z dnia 24.11.2009.r.
– Podzieliliśmy ich na dwie grupy, zróżnicowane poziomem. Zaawansowaną i mniej zaawansowaną – mówi Ewa Zielenkiewicz, opiekunka grupy. – Ci lepsi trenowali bardziej skomplikowane układy i trasy jeździeckie, natomiast grupa nieco słabsza uczyła się podstaw.
Oprócz tego uczniowie mieli swoje stałe obowiązki. Pracowali w stajni, opiekowali się zwierzętami, sprzątali przy koniach, a także pełnili dyżury w domu.
– Codziennie wstawaliśmy o godzinie 6.30 – mówi Anna Szady, uczestniczka stażu. – Było śniadanie, potem chwila przerwy. O dziesiątej zaczynały się zajęcia, które trwały kilka godzin.
Uczyli się czytać mapy i posługiwać kompasem.
– Mieliśmy też zajęcia z weterynarii. Wykonywaliśmy różne zabiegi pielęgnacyjne, podawaliśmy szczepionki koniom – opowiada Patrycja Urban. – Uczestniczyliśmy w zajęciach z hipoterapii i z rymarstwa.
Dzień w siodle
Jednak nauka polegała głównie na praktyce. To w siodle młodzież spędzała zdecydowaną większość czasu. Ich zajęcia polegały na przejażdżkach konnych, pokonywaniu obszarów i tras, a nawet przeszkód. Takie przejażdżki trwały po kilka godzin dziennie.
– Bywały niebezpieczne momenty – wspomina Barbara Horodeńska. – Miałyśmy trasę, gdzie z jednej strony była barierka, a z drugiej przepaść. Były krosy, trudne wzniesienia, połamane drzewna, woda, przez którą musiałyśmy przejść. Wtedy adrenalina dawała o sobie znać. Jednak udało się je pokonać.
Każdy dzień był dla nich wielką niespodzianką. Czekały na nich inne przygody i inne szlaki, które były wyznaczane przez opiekuna ze strony francuskiej.
– Staż ten był skupiony na nauce bezpiecznego poruszania się po trudnych terenach – mówi opiekunka grupy. – Był on o tyle trudny, że oprócz dbania o własne bezpieczeństwo, uczestnicy musieli też zatroszczyć się o innych zwiedzających.
Prawie zawodowcy
Staż zakończył sześciostopniowym egzaminem europejskim, potwierdzającym zdobyte umiejętności.
– Na dwanaście osób aż sześć zdało piąty poziom – chwali uczniów Wacław Muszyński, dyrektor szkoły – Widać, że uczniom zależy na tym, co robią. Część z nich wiąże swoją przyszłość właśnie z tym zawodem. To nas bardzo cieszy.
Wyjazd dał uczniom nie tylko wiedzę praktyczną, ale pokazał im że w ten sposób można też zarabiać.
– Uczniowie mają teraz inne spojrzenie na ten zawód – mówi Ewa Zielenkiewicz.
– Mogli na własne oczy zobaczyć i przekonać się jak wygląda prawdziwe przewodnictwo konne. Zdali też sobie sprawę, że w ten sposób można zarobić na życie. Po powrocie do szkoły widać jak bardzo zmienił ich ten staż.
Za wcześnie na powrót
Jak stwierdzili uczestnicy, wycieczka minęła bardzo szybko.
– Przywieźliśmy ze sobą masę wspomnień – mówi Barbara Horodeńska. –
Podziwialiśmy widoki, zwiedzaliśmy okolice, widzieliśmy inne niż u nas rasy koni.
– Z wielką chęcią zostałybyśmy tam na rok a nawet i na dłużej – mówią dziewczęta."
źródło: http://www.poranny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20091124/REGION08/690189217

